Szkoła Podstawowa nr 65

im Alfa Liczmańskiego

w Gdańsku

O szkole

2012-11-13: Patron Szkoły- Alf Liczmański

 

   Alfons Liczmański, przez przyjaciół zwany Alfem, urodził się 10 października 1904 roku w Gdańsku. Był jedynym synem Teofili z domu Wielgoszewska i Stanisława Liczmańskich. Ojciec,z zawodu krawiec, był działaczem narodowym jeszcze przedI wojną światową, matka również pracowała w polonijnych organizacjach kobiecych. Tak więc młody Alf wychowywał się w atmosferze polskości patriotyzmu oraz potrzebie działaniana rzecz ojczyzny.
     Kiedy w roku 1920 utworzono Wolne Miasto Gdańsk,pozostające pod protektoratem Ligi Narodów, mieszkała tu nieliczna, lecz bardzo prężnie działająca w organizacjach polonijnych, ludność polska. Nie było początkowo polskichszkół, więc Alf uczęszczał do szkół niemieckich. Nigdy nie chodził do polskiej szkoły. Jednak wiele czasu poświęcał na pogłębianie znajomości języka polskiego, naukę historii i geografii Polski. Władał także językiem niemieckim, angielskim i francuskim. Wykazywał duże zdolności matematyczne i artystyczne (grał na skrzypcach), z pasją fotografował, mówił piękną polszczyzną, znał doskonale polską kulturę i dzieje. Właśnie zdolności matematyczne zadecydowały o wyborze studiów, a zdolności artystyczne przydały się w jego pracy w harcerstwie.
Gimnazjum Piotra i Pawła (w budynku obecnego I Liceum Ogólnokształcącego) ukończył w 1924 roku. Po uzyskaniu matury Liczmański rozpoczął studia na Wydziale Budownictwa Lądowego Politechniki Gdańskiej, wówczas Technische Hochschule. Jednak trudna sytuacja materialna zmusiła go do przerwania studiów i podjęcia pracy zarobkowej. Zaczął pracować w charakterze tłumacza w Izbie Handlowej w Gdańsku, a także jako nauczyciel kontraktowy w Państwowej Szkole Handlowej im. J.M. Roeslerów w Warszawie. Od listopada 1927 roku,
po przeniesieniu do Polskiej Szkoły Handlowej Macierzy Szkolnej w Gdańsku (jako nauczyciel kontraktowy, a od 1936 roku jako nauczyciel etatowy) uczył stenografii  polskiej
i niemieckiej, pisma ozdobnego i kaligrafii. Szkoła została założona w 1926 roku i dzieliła się
na trzyletnią Szkołę Handlową – przygotowującą pomocniczych pracowników dla firm handlowych oraz dwuletnią Wyższą Szkołę Handlową (odpowiednik technikum) – dająca wykształcenie samodzielnym pracownikom bankowym i handlowym. Cieszyła się wielkim powodzeniem wśród polskiej młodzieży – już w drugim roku jej działalności liczba uczniów podwoiła się. Z inspiracji dyrektora Szkoły, Mariana Serdyńskiego, Liczmański napisał podręcznik do stenografii niemieckiej. W szkole tej pracował aż do wybuchu wojny.
   Osobny, bodaj najważniejszy rozdział Jego krótkiego życia stanowiło harcerstwo, które było jego wielką przygodą i pasją i gdzie realizował się jako wychowawca młodzieży. Początkowo należał do Towarzystwa Filaretów, tajnej organizacji młodzieżowej, z której później wyrosło harcerstwo gdańskie.
  Kurs harcerski w Karwii w 1920 roku, w którym uczestniczył wraz z przyjaciółmi, zaowocował utworzeniem 8 sierpnia tegoż roku pierwszej męskiej drużyny harcerskiej im. Zygmunta Augusta. Polska Szkoła Handlowa, gdzie pracował okazała się doskonałym terenem dla krzewienia idei harcerskiej. Przez kilka pierwszych lat harcerstwo w Gdańsku miało niewielki zasięg oddziaływania. Jednakże wraz z podjęciem przez Liczmańskiego pracy w szkolnictwie polskimw Gdańsku nastąpiło ożywienie działalności.
  W roku 1930 Alf Liczmański założył rodzinę – poślubił Janiną Nełkowską, córkę Ludwika
i Eleonory, którzy także od lat aktywnie działali w społeczności Polonii gdańskiej. Młode małżeństwo zamieszkało w Oliwie, przy budynku Jahnstrasse 7 (obecnie ulica Alfa Liczmańskiego). W roku 1934 przyszła na świat ich jedyna córka Regina (pani Regina Maria Liczmańska – Małek jest polonistką i mieszka dziś we Wrzeszczu).
  Alf Liczmański, kontynuując młodzieńcze pasje, nadal czynnie uczestniczył w życiu harcerskim. W maju 1934 roku uzyskał stopień instruktorski podharcmistrza, a w marcu 1935 roku harcmistrza. Szkoła, w której pracował była doskonałym terenem do krzewienia idei harcerskiej wśród polskiej młodzieży. W roku 1930 z jego inicjatywy powstała tam drużyna harcerska im. Zawiszy Czarnego. Liczmański brał udział w licznych obozach i zlotach międzynarodowych na Węgrzech, w Holandii, Francji, Austrii, Szkocji. Dzięki znajomości języków obcych nawiązywał szerokie kontakty ze skautami różnych narodowości.
W roku 1934 podjął próbę założenia drużyn harcerskich na Powiślu, która zakończyła się fiaskiem z powodu wrogiego stanowiska władz niemieckich. Alf Liczmański był człowiekiem pracowitym odpowiedzialnym i lubianym przez młodzież, został powołany w 1934 roku na stanowisku zastępcy komendanta gdańskiego hufca harcerzy, a jesienią tegoż roku powierzono mu funkcję komendanta.
  Rok 1935 stanowi przełomową datę w historii gdańskiego harcerstwa. Właśnie wtedy powołano do istnienia Gdańską Chorągiew Harcerzy i Gdańską Chorągiew Harcerek, które podlegały bezpośrednio Głównym Kwaterom: Męskiej i Żeńskiej.
Na czele Gdańskiej Chorągwi Harcerzy stanął Alf Liczmański, który pełnił funkcję komendanta do wybuchu wojny.
  Rozwój harcerstwa polskiego to w dużym stopniu zasługa Liczmańskiego. Dzięki niemu nabierało rozmachu i rozwijało się wszechstronnie. Czuwał nad całością pracy Chorągwi
i dbał o podnoszenie kwalifikacji instruktorów. Był szanowany, lubiany, każdą wolną chwilę poświęcał pracy z młodzieżą.
  To właśnie on chciał zapropagować ideę harcerską wśród jak najszerszych kręgów Gdańskich Polaków. Z jego inicjatywy i pod jego redakcją zaczęto wydawać harcerskie pismo „Zewie” – które ukazywało się w latach 1935-1938. Publikowano w nim roczne sprawozdania z działalności chorągwi artykuły programowe dotyczące idei harcerskiej, a także relacje z obozów, zlotów i biwaków harcerskich. W swoim artykule „Idea harcerskaw wychowaniu młodzieży polskiej w Gdańsku” Alf Liczmański przedstawił główne cele i założenia harcerstwa: „Czego idea harcerska chce, do czego dąży? Cały ten system wychowawczy, jedyny w swoim rodzaju (…), jest nastawiony w dwu kierunkach – służby Bogu i Polsce. Te dwa kierunki uzupełniają się przenikają nawzajem (…) Idea harcerska dąży do harmonijnego rozwinięcia człowieka Polaka, świadomego swych praw i obowiązków, obywatela gotowego do ofiarnej służby, przodującego pod względem obowiązkowości, sumienności i odpowiedzialności (…) Doniosłość harcerskiej idei wychowawczej polega na tem, że znalazła obszerny system rozmaitych sposobów oddziaływania dostosowanego do zdolności i zamiłowań dziecka zależnie w dodatku do jego wieku i stopnia rozwoju fizycznego i duchowego.”
Liczmański zwrócił również uwagę na specyficzne warunki, jakie panowały w Wolnym Mieście: „W Gdańsku organizacja nasza będzie musiała kłaść specjalny nacisk na pewne właściwe temu terenowi zadania, a więc odpowiednie rozwinięcie dumy narodowej, poczucia odpowiedzialności, przywiązania do ojczystego języka, wiary we własne siły, nieugiętość i nieustępliwość wobec obcych zakus.”

  Ostatnie miesiące przed wybuchem wojny Liczmański poświęcił na przygotowanie harcerzy i  instruktorów na zbliżające się groźne chwile.W chwili wybuchu II wojny światowej gdańskie harcerstwo było bardzo prężnie działającą, najliczniejszą organizacją polonijną. Zrzeszało około dwu tysięcy osób w różnym wieku – dzieci, młodzież i dorosłych różnych zawodów. Drużyny harcerskie działały w polskich szkołach: Gimnazjum Polskie i Polska Szkoła Handlowa i w różnych dzielnicach Gdańska:w Śródmieściu, Wrzeszczu, Brzeźnie, Oliwie, Nowym Porcie, Oruni, Siedlcach, a także Sopocie, Pszczółkach, Piekle, Trąbkach Wielkich i Ełganowie.  Instruktor harcerstwa przy Komisariacie Generalnym RP  w Gdańsku, dowódcza Harcerskich Oddziałów Bojowych w Wolnym Mieście Gdańsku, Oskar Nawrocki tak scharakteryzował Alfa Liczmańskiego: „Małomówny. Prawie zawsze przyjazny uśmiech na twarzy. Przy każdym kontakcie odczuwało się spokojną życzliwość tego człowieka (…) Konsekwentny w raz powziętych postanowieniach. Decyzje swoje zwykle pobierał po gruntownym zastanowieniu się (…) Był człowiekiem ogromnie skromnym, nie lubiącym afiszowania się (…) głęboko wierzącym bez afektacji. Szybko orientował się w wartościach ludzi, z którymi stykał się w pracy zawodowej czy harcerskiej (…) Ogromnie pracowity. Wolał pracę sam wykonać, niż narzucać ją niechętnym (…) Bezwzględnie zdyscyplinowany (…) Lojalny wobec podwładnych jak i wobec przełożonych (…) Głęboki nie manifestowany na co dzień patriotyzm. Zakochany w Polsce i wszystkim co było polskie.”   Maria Ostrowska, nauczycielka Polskiej Szkoły Handlowej, instruktorka i komendantka Gdańskiej Chorągwi Harcerek w latach 1935-1936, współpracowała z Liczmańskim w harcerstwie i w szkole, w latach powojennych wspominała: „Był bezpośredni, koleżeński i dużo serca okazywał młodzieży, borykającej się z trudnościami języka polskiego. Wyrabiał wśród młodzieży kulturę pracy, dyscyplinę organizacyjną nie tylko jako nauczyciel. Zaprawiał ją do pracy społecznej, uczył punktualności i solidności w przygotowaniu zbiórki, wycieczki czy odprawy. Sam zjawiał się pierwszy na spotkaniach, oczekując swoich hufcowych, przybocznych i drużynowych. Był również przykładem pracy zawodowej i społecznej dla starszych koleżanek i kolegów (…) posiadał dar pokonywania trudności i zawsze konsekwentnie dążył do celu (…) Był również wzorem pracowitości i posiadał drugą pasję w życiu – „bibliofila”. Gromadził poważne dzieła z literatury i historii polskiej. Wykorzystywał każdą wolną chwilę na czytanie książek wartościowych.”
  Działalność harcerska i patriotyczna była skrupulatnie śledzona przez gdańską policję, zwłaszcza po dojściu Adolfa Hitlera do władzy. Czołowi działacze byli obserwowani przez policję, a Liczmańskim interesowano się szczególnie. Niemcy zdawali sobie sprawę ze znaczenia harcerstwa. Alf Liczmański był dla nich jednym z głównym wrogów, jako szczególnie zagrażający niemieckim planom przyszłej germanizacji Pomorza, ze względu na swoją aktywną polską postawę, a jego nazwisko było na liście Polaków przeznaczonych z chwilą wybuchu wojny – do aresztowania i „likwidacji”. Dlatego też w ostatnich sierpnia 1939 roku władze polskie poleciły opuścić Gdańsk szczególnie zagrożonym patriotom. Liczmańskiemu proponowano wyjazd wraz z rodziną do Anglii. Jednak na tę propozycję Liczmański odpowiedział: „Jeżeli byśmy wszyscy Polacy opuścili Gdańsk, to kto świadczyłby o jego polskości.”

Wybuch wojny zastał go w Gdyni, gdzie organizował oddziały harcerskie do obrony miasta. Po zajęciu miasta przez hitlerowców Liczmański bezskutecznie starał się przedostać przez linię frontu w głąb kraju i dołączyć do walczących oddziałów. Wkrótce jednak został aresztowany i osadzony w więzieniu w Gdańsku, później w Nowym Porcie. Z więzienia został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Stutthofie i wtedy nie upadł na duchu. Liczmański był jednym z pierwszych więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof.
W kartotece obozowej przy nazwisku Liczmańskiego zaznaczono, że jest fanatycznym Polakiem i przywódcą harcerstwa polskiego w Gdańsku. Dlatego wśród gestapowców i kadry obozowej Liczmański „cieszył się specjalnymi względami”. Katowano go i torturowano przy każdej okazji. Liczmański był przydzielony do oddziały technicznego, w którym pracował do połowy marca. Wtedy to został skatowany przez komendanta Neubauera w biurze budowlany i wydalony z oddziału. W czasie pobytu w obozie, jeden ze współwięźniów, osiemnastoletni Czesław Marczak, narysował portret Alfa Liczmańskiego, który wraz z podpisami współwięźniów i dopiskiem Alfa dotarł później do rąk żony. Około 14 lub 15 marca 1940 roku Liczmański został przeniesiony do izolowanego baraku. Przedtem zdążył przekazać portret doktorowi Stefanowi Kopczyńskiemu.
 Dnia 19 marca 1940 roku zmaltretowanego Alfa przewieziono do obozu w Grenzdorfie (obecnie Wieś Graniczna). Tam widział go więzień Maksymilian Kępiński – harcerz, były uczeń Polskiej Szkoły Handlowej: „Wiosną 1940 roku, za dnia przyjechał jakiś samochód osobowy. Wysiedli z niego SS-owcy oraz jakiś człowiek w jasnym prochowcu. Był do mnie odwrócony tyłem, lecz wydawało mi się, że jest to komendant gdańskiego hufca ZHP, Alf Liczmański. Od razu zaprowadzono go do bunkra. Po pewnym czasie, gdy od tyłu kuchni nie było SS-owców, poszedłem do okienka w bunkrze i zapytałem przyciszonym głosem: - Pan profesor Liczmański? – na co usłyszałem niewyraźną odpowiedź. Pytałem dalej: - Czy pan wie, po co pana tu przywieźli i na jak długo? – Nie, nic nie wiem. Długo tu chyba nie pozostanę! – odrzekł.Następnego dnia dowiedziałem się, że Alfa Liczmańskiego wyprowadzono z bunkra i wywieziono samochodem.”
Dnia 20 marca 1940 roku wczesnym rankiem, kilkaset metrów od obozu, Alf Liczmański został rozstrzelany. Tuż przed egzekucją SS-mani nakazali jednemu z więźniów, Antoniemu Koszczołowi, wykopanie dołu. W tym czasie Liczmański zdążył przekazać mu swój pierścionek zaręczynowy, który później dotarł do rąk żony.
  Żona Alfa Liczmańskiego wraz z dzieckiem opuściła Gdańsk w sierpniu 1939 roku na zalecenie Komisariatu Rządu RP – przeżyła wojnę w Koronowie i kiedy 7 maja 1945 roku wróciła do Oliwy, pod dawny adres, nic jeszcze nie wiedziała o śmierci męża. Miała nadzieję, że znów odnajdą się w miejscu
,gdzie przeżyli wspólnie dziewięć szczęśliwych lat. Pewnego dnia okazało się jednak, że była to nadzieja płonna. Wkrótce dotarła tragiczna wiadomość od byłego więźnia filii hitlerowskiego obozu w Grenzdorfie. Był nim Antoni Koszczoł, który wtedy, 20 marca 1940 roku, pchał z trudem obozową ścieżką o piątej rano wielką taczkę kamieni. Właśnie on po latach wskazał miejsce tej kaźni i mogiłę w lesie, gdzie spoczywały zwłoki zamordowanego. Jego zwłoki – rozpoznane dzięki obrączce, którą Niemcy zapomnieli zabrać, przez żonę Alfa panią Janinę- ekshumowano i uroczyście pochowano 14 listopada 1948 roku na cmentarzu w Gdańsku-Zaspie w Alei Zasłużonych. Kondukt żałobny wiódł
z kościoła św. Andrzeja Boboli przy ulicy Mickiewicza we Wrzeszczu. Przez całą drogę trumna Alfa Liczmańskiego była niesiona przez harcerzy na ramiona, którzy tak żegnali swego komendanta. Całym swym życiem Alf Liczmański wypełnił złożone przyrzeczenie harcerskie, dla wielu uczniów i harcerzy był wzorem do naśladowania.
   Wyrazem pamięci, dla działalności Alfa Liczmańskiego było nazwanie jego imieniem Szkoły Podstawowej nr 65 w Gdańsku. Na dziedzińcu szkoły umieszczono pomnik wodza harcerstwa Gdańskiego, dłuta Wiktora Tołkina.
   Imię ”Alfa Liczmańskiego” nosi także hufiec harcerzy Gdańsk-Śródmieście. Na cześć Liczmańskiego nazwano jego imieniem również ulicę w Gdańsku-Oliwie, przy której mieszkał do wybuchu wojny (dom się zachował) – ówczesnej Jahnstrasse.
11 listopada 2002 roku otwarto w Granicznej Wsi ekspozycję pamięci poświęconą Alfowi Liczmańskiemu, a obok symbolicznej leśnej mogiły przebiega szlak spacerowy imienia Alfa Liczmańskiego.
 Pamięć o Alfie Liczmańskim i innych Gdańskich Polakach, o wartościach, którym służyli
i oddali za nie życie, oby nadal była kultywowana wśród harcerzy i współczesnych Gdańszczan.


Fotogaleria: